Wczoraj pojechałam do Łąk robić zdjęcia główne Julce na treningu. Oczywiście nie skończyło się na zdjęciach tylko Julki, poklikałam także coś Madzi :).
Jechałam tam z nastawieniem neutralnym, ostatnio w tej stajni byłam w czerwcu tamtego roku, Strasznie ubolewałam wtedy nad tym, że muszę się przenieść. Myśl o tym, że już nie będę tam przyjeżdżać codziennie była dla mnie straszna. Jednak życie toczyło się dalej, aż wstyd się przyznać ale prawie zapomniałam o tej stajni. Aż do wczoraj, jak przyjechałam uświadomiłam sobie że mój pobyt w Łąkach był najlepszym okresem w mojej "karierze" jeździeckiej. Brakowało mi tego miejsc, chociaż sama nie byłam świadoma tego braku.
Ale co ja się będę rozpisywać, ważne że zdjęcia Julce się podobają i ja jestem z nich w miarę zadowolona :). Pogoda nie pozwalała mi na idealne ustawienia na cały trening, raz świeciło ostre słońce, a potem zaraz było mocno pochmurnie (uroki robienia zdjęć koni, w plenerze). Dlatego nie jestem z nich zadowolona w 100% a tylko w 70 :)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz